Książka motywowana obsesją i pasją – Zaginione Miasto

Anna Klejzerowicz,

Zaginione miasto

Wydawnictwo Replika

Z pewnością w niejednej biblioteczce książka Anny Klejzerowicz znajdzie się na półce z literaturą kobiecą – pisaną przez kobietę i dla kobiet.

Niejeden czytelnik włoży ją między kryminały, niektórym bardziej będzie pasować do książek inspirowanych historią, podróżniczych czy przygodowych, innym po prostu do lektur na wakacje albo na długie jesienno-zimowe wieczory. Dlaczego? Bo „Zaginionemu miastu” trudno przykleić jedną etykietę.

Po powieść Klejzerowicz spokojnie mogą sięgnąć czytelniczki gustujące w historiach miłosnych. Prywatne relacje damsko-męskie łączą się w niej z zawodowymi, jest tu wzorowe małżeństwo, jest miłość bez wzajemności oraz tak zwana stara, która nigdy nie rdzewieje. A przede wszystkim – jak to zwykle w książkach bywa – jest para, która oddala się od siebie i wraca…

Zaginione miasto” to powieść o zbrodniach. Dlatego nie mogą jej pominąć miłośnicy współczesnych kryminałów. Jak na ten typ literatury przystało mamy tu zagadkowe zabójstwa i trudne śledztwo, prowadzone ramię w ramię przez policjanta oraz niezbyt ogarniętego życiowo ale cenionego w branży dziennikarza. Tym razem mniej między nimi rywalizacji, więcej współpracy.

Śledztwo skomplikowane jest tym bardziej, że źródło fabuły stanowi tajemnica z przeszłości. A to z pewnością zachęci do lektury wszystkich, którzy lubią historię, zwłaszcza powszechną. Wzmianki o wyprawach odkrywczych z XVI, XVII i XVIII wieku, plus losy przedwojennej ekspedycji Percivala Harrisona Fawcetta wpływające na życie współczesnych bohaterów powieści, zachęcają do konfrontacji przywołanych tu faktów historycznych z innymi źródłami.zaginione-miasto-wspieraj-kulture

Podążanie śladami dawnych podróżników, takich jak Fawcett, to zawsze wielka przygoda. Przezywając ją podczas lektury książki Klejzerowicz można poczuć coś z ducha Indiany Jonesa. I to tak silnie, że czytając „Zaginione miasto” zupełnie stracimy poczucie czasu i rzeczywistości. Niezależnie od tego, czy sięgniemy po nie wylegując się latem na leżaku na nadmorskiej plaży, czy jesienią otuleni ciepłym kocem na sofie w salonie.

Jest jeszcze jeden bardzo ważny walor tej książki – jej intertekstualność. Nie ma chyba czytelnika, który już po przeczytaniu wstępu nie miałby wielkiej ochoty sięgnąć po „Śladami Inków”, a potem po inne przemycane na kartach powieści tytuły.

Dlaczego warto przeczytać „Zaginione miasto”? Bo jak – podkreśla autorka – to książka motywowana obsesją i pasją.

at

Facebook Comments
Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *