Żądza krwi

Pragnienie”

Jo Nesbo

Wydawnictwo Dolnośląskie – Seria Ślady Zbrodni

Nesbo to pisarz otoczony kultem – zdaje się nie tylko w Polsce, skoro w tym roku kina na całym świecie wyświetlą ekranizację „Pierwszego śniegu” z Michaelem Fassbenderem.

Norweski autor bestsellerów powraca do serii z Harrym Holem, co oznacza, że czytający tę recenzję oczekują prostej odpowiedzi na pytanie, czy mistrz gatunku dał radę w jedenastym tomie.

Uspokoję na wstępie, dał – można powiedzieć nawet – dał popis, utrzymując poziom z wcześniejszych części cyklu. Powrócili starzy znajomi Ståle Aune, Mikael Bellman, Truls „Beavis” Berntsen czy najbliżsi współpracownicy Bjorrn Hølm i Katrine Bratt. Dalej nie będą nas omijały kłopoty z Olegiem i Rakel. Harry powróci do biura zwanego Kotłownią, gdzie trudno o zasięg telefonu. Nie brak brutalnych scen i mylenia tropów, w czym Nesbo nie ma sobie równych. Co prawda przyzwyczaił nas na tyle do zaskoczenia i zwrotów akcji, że pewne mechanizmy możemy przewidzieć. Jednak prawdziwy fan z pewnością nie będzie zawiedziony.

Nie wiem, dlaczego Nesbo postawił na (tak oczywistą) fabułę opierającą się na zmaganiach z seryjnym zabójcą, który sam wybiera sobie detektywa do prowadzenia morderczej gry. Na początku trochę przeszkadza wykorzystanie tego bardzo ogranego motywu (dla przywołania choćby thrillery Bernarda Miniera), ale ostatecznie Nesbo wychodzi z tego cało, głównie dzięki „plastyczności” głównego bohatera. Harry sprawdza się w niejednoznacznych wyborach. Raz będzie pragnął spokojnie żyć w związku z Rakel, a raz wrócić do polowania na psychopatę, który mu się wcześniej wymknął (tom „Policja”).

Historia zaczyna się od randek umawianych poprzez Tindera, internetową aplikację w telefonie, która ułatwia kojarzenie par. Z kolejnymi rozdziałami docieramy do chorego umysłu wampirysty posługującego się żelazną szczęką (pierwotnym tytułem książki miał być właśnie „Wampirysta”). Zaburzenia, parafilie i krew, czyli środowisko charakterystyczne dla cyklu z Harrym. Odrobinę szkoda, że wydawca posłużył się okładką, która zdradza, jakiego narzędzia zbrodni będzie używał potwór pragnący krwi. Anglojęzyczne wydania lepiej poradziły sobie z tym tematem, dając więcej pola wyobraźni.

By samemu nie za wiele opowiedzieć, dodam, że gatunkowo rzecz się broni i każdy, kto poznał Harrego Hole`a nie będzie zawiedziony. Powrócimy razem z nim i fabułą do ulubionej knajpy „U Schrødera”, która – jak wszyscy wiemy – mocno na wyrost nazywa się restauracją. Pamiętajcie, wampiry mieszkają w Oslo.

Tomasz Jamroziński

Facebook Comments
Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *