Walka zła ze złem

R.I.P

Mariusz Czubaj

Wydawnictwo Albatros 2016

Trudno mi obiektywnie ocenić książki Mariusza Czubaja, ponieważ jestem jednym z jego najwierniejszych fanów. Dla mnie to pisarz, na którego prozę czekam z utęsknieniem każdego roku.

Kilka tygodni temu zakończyłem swoją przygodę z najnowszą książką R.I.P. – nie było tu żadnych niespodzianek, jest moc! Znalazłem tam wszystko, na co czekałem. Po lekturze czułem pustkę. Dlaczego to musiało się tak szybko skończyć i dlaczego mamy tylko jedną taką pozycję w roku? Wiele wersów, przy których trzeba się zatrzymać na dłużej i – jak to u Czubaja – wielka inteligencja i poczucie humoru.

W tomie jest sporo dobrych smaczków typu: jaką książkę powinno się mieć w swojej biblioteczce, żeby zrobić wrażenie na kobietach… Dlaczego nie wiedziałem tego na studiach?! Porównania i metafory też jak zawsze trafione i zabawne. Jedyne czego się bałem to to, że powieść była reklamowana jako western. Kojarzy mi się z tym głównie Sergio Leone – włoski reżyser i scenarzysta. Jednak Czubaj świetnie sobie poradził z tym gatunkiem, którego wcześniej nie znałem z książek. Lekturę można porównać do znakomitego „Django” lub „Siedmiu Wspaniałych” z Denzelem Washingtonem. Kolejnym smaczkiem są imiona bohaterów: Jacek Daniel i Twardoch oraz postać irlandzkiego wampira z serialu Kaznodzieja ( jest również komiks, ale wybaczcie, nie znam tytułu ). Warto zwrócić uwagę na miejsce, w którym toczy się akacja – Stare Kiejkuty, gdzie mieściło się więzienie CIA. W powieści nie brakowało mi niczego, czytając ją dobrze się bawiłem, świetnie spędziłem czas. Mimo że wielką miłością obdarzyłem Rudolfa Heinza, poprzedniego bohatera stworzonego przez Czubaja, pojawiło się nowe uczucie do Hłaski.

Ps. Zapewniam Was, że tytuł R.I.P nie ma nic wspólnego z tym, o czym myślicie. Szach mat.

Książka jest również dostępna w wersji audio.

Robert „Ość” Jasiak

Facebook Comments
Napisano w Recenzje