Remigiusz Grzela rekomenduje

 Co ogląda?

Sierpniowe wieloryby” (1987) reż. Lindsay Anderson. Jeden z niewielu filmów, który został mi w głowie na zawsze. Wielka lekcja pokory i wielka lekcja życia.

Dwie stare siostry, wzajemnie zajmujące się sobą, spędzają lato w domu nad zatoką. Wspominają wszystkie minione lata, i migracje wielorybów, które obserwowały jako młode dziewczyny. Jedna z sióstr już nie widzi, więc może jedynie oglądać obrazy pamięci. Wszystko w tym filmie się zgadza i jest piękne, ponadczasowe. To dwie ostatnie role wielkich aktorek złotej ery Hollywood, Lillian Gish i Bette Davis. Reżyser Lindsay Anderson marzył, aby wyreżyserować „Króla Leara” z Tadeuszem Łomnickim, z tego powodu przyjeżdżał do Polski. Po latach od obejrzenia filmu, żona Łomnickiego, Maria Bojarska, nie wiedząc, że to film dla mnie ważny podarowała mi czarno-biały fotos z „Sierpniowych wielorybów” z odręczną dedykacją Andersona dla Tadeusza Łomnickiego.

Co czyta?

Król Lear nie żyje” Marii Bojarskiej. Książka, która wywołała skandal. Czy wdowa może pisać w ten sposób o swoim mężu, wielkim aktorze? A pisała bez cenzury. Z wielkimi emocjami. Nie budowała pomnika, przeciwnie, obnażyła „Króla Leara”. Do kompletu i dla równowagi polecam jedną z piękniejszych książek o scenie „Spotkania teatralne” Tadeusza Łomnickiego. Rzecz o tym, jak budował swoje role, co czytał, gdzie szukał inspiracji, co myślał o teatrze i aktorstwie.

Co słucha?

Kiedy wieje wiatr, coraz zimniej/przed smutnymi łodziami, którymi uciekamy/niespokojne oczy szukają w ciemności/a morze podnosi się/Inszallah, jeśli wola Twa…” – „Inszallah”, tytuł jednej z piosenek na nowej płycie Stinga „57th & 9th”, oznacza „jeśli Bóg pozwoli”. Sting, żyjący klasyk i żywa legenda w znakomitej formie, nastrojowo, szorstko, wprost a lirycznie. I na poważne tematy. Bo co innego może zrobić artysta? Dać świadectwo i pozwolić coś usłyszeć. Przez chwilę.

 

Facebook Comments