Tatuaże, celebryci i drogie samochody

Z Katarzyną Puzyńską znam już się od kilku lat. Cenie ją jako pisarkę i jako człowieka. 8 listopada br., miała miejsce premiera jej najnowszej książki „Dom czwarty”, przeprowadziłem z nią szybki, krótki wywiad.

Ile już masz wszystkich tatuaży, czy z każdym związana jest jakaś historia?

Na razie mam tylko cztery tatuaże – choć większość całkiem słusznych rozmiarów! Każdy z nich ma dla mnie szczególne znaczenie, choć niechętnie zdradzam jakie. Większość wiąże się z ważnymi wydarzeniami w moim życiu.

Miłość do koni, od kiedy trwa i jak się narodziła?

Kocham konie od czasów szkoły podstawowej, kiedy to po raz pierwszy miałam okazję jeździć. Wszystko zaczęło się w okolicach wsi, która stała się pierwowzorem mojego książkowego Lipowa. Na początku jeździłam głównie po lesie, ciesząc się wolnością. Potem zaczęłam trenować jazdę bardziej profesjonalnie. Zdecydowałam się na dyscyplinę ujeżdżenia i razem z moim koniem, Selenem, pracowałam pod okiem znakomitej trenerki, naszej reprezentantki olimpijskiej. Ujeżdżenie to dyscyplina, która wymaga wiele cierpliwości, precyzji i jedności z koniem. Zawsze trzeba pamiętać, że koń jest równorzędnym partnerem. Przyjemność obcowania z tymi zwierzętami jest ogromna. Kiedy raz się tego spróbuje, trudno przestać.

Nad czym teraz pracujesz?

Fot. Justyna Jaworska

Obecnie pracuję nad kolejną książką z serii o Lipowie. Bardzo się cieszę, że znowu mogę spotkać się z moimi bohaterami.

Czy pisarze w Polsce stają się powoli celebrytami?

Słowo celebryta kojarzy się niektórym z czymś negatywnym. Jeżeli jednak chodzi o to, że pisarze są coraz bardziej obecni w mediach, to uważam to za dobry znak. Oznacza to przecież, że coraz więcej osób interesuje się literaturą!

Pamiętasz jak Szczepan Twardoch był twarzą Mercedsa? Chciałbyś być twarzą jakieś marki w Polsce?

Oczywiście, że pamiętam. Dyskusję, która na ten temat rozgorzała również. Ja osobiście nie uważam, żeby było w tym coś złego. Zwłaszcza, jeżeli ktoś w jakiś sposób identyfikuje się z wybraną marką lub zwyczajnie ją lubi. Gdybym więc otrzymała podobną propozycję, i byłaby ona w zgodzie z moimi zapatrywaniami, to czemu nie? 🙂

 

 

Ość

 

Facebook Comments
Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *