Książki nie da się szybko przekartkować, wciąga na długie godziny

 Z życia idola

Jedna z moich najcenniejszych pamiątek z dzieciństwa to żółta kaseta magnetofonowa. Na nagraniu słychać mój głos. Mam kilka lat, recytuję, co lubię, opowiadam o kuzynach, których jest bardzo dużo, bo aż trzech. Dalej udziela się moja młodsza siostra, która jeszcze nie mówi, ale na pytanie: „jaka dobra jest zupka?” wymownie mruczy i mlaska. Po tym trzeszczy klika skocznych piosenek, które nie raz będę śpiewać po „nibyangielsku”. Tak poznaję pierwsze utwory The Beatles, które mama, wtedy trzydziestolatka, nagrała sobie z radia.

Kilka lat później chcę być dorosła. Bardzo mi imponuje towarzystwo starszej kuzynki, która do upadłego słucha zespołu Universe. Ze wszystkich utworów mnie najbardziej interesuje „Mr. Lennon”. Pytam wszystkich, co to za Johny, który zginął od pięciu kul? Tak dowiaduję się, kim był John Lennon.

Jako nastolatka oglądam w telewizji film „Yesterday”. Wciąga mnie bez reszty, a tytułowa piosenka nie wychodzi z głowy. I choć do dziś boję się scen z Krzysztofem Majchrzakiem, wracam do tej produkcji wiele razy. Kupuję płytę Beatlesów.

Kilka dni temu, podczas przedświątecznych porządków, wpadła mi w ręce żółta kaseta magnetofonowa… I już wiem, co mama znajdzie pod choinką. To musi być coś związane z Beatlesami!

Do zakupu książki Paul McCartney. Życie. w pierwszym odruchu skłania mnie hipnotyzująca fotografia Paula na okładce. Ale nie bez znaczenia jest fakt, że tę biografię przełożył na polski sam Piotr Metz. Brakuje mi określenia, by opisać jego tłumaczenie. Chyba Newsweek nazwał je po prostu czułym. Czy może być lepsza rekomendacja?

Książki nie da się szybko przekartkować, wciąga na długie godziny. Jak kawałek dobrej powieści czyta się o narodzinach absolutnego muzycznego geniusza, jego sierocych, dziecięcych rozterkach, skomplikowanych relacjach z bratem. Znajdziemy tu chyba najbardziej wnikliwy opis wszystkich zawiłości magicznej zażyłości z Johnem Lennonem, przyjacielem, który odchodził od Paula dwa razy: najpierw do Yoko Ono, potem już na zawsze, śmiertelnie postrzelony. Odeszła także ukochana Linda, pokonana przez chorobę.

W Życiu McCartneya Peter Ames Carlin odsłania przed czytelnikami sekrety wielkiej sławy Beatlesów. Ze szczegółami, bez koloryzowania pisze o rywalizacji, tarciach, przyczynach i procesie rozkładu grupy, pokazując jak z ówczesnymi wymaganiami rynku muzycznego i fanów ścierają się ambicje, plany i oczekiwania topowych muzyków.

Książkę o McCartneyu można odczytywać na wiele sposobów: jako zapis losów światowej gwiazdy, pełną emocji prozę o miłości do sztuki, kobiety, czy przyjaciela, skondensowaną pigułkę wiedzy o ówczesnej muzyce i przemyśle fonograficznym, czy – jak napisano na okładce – „historię muzyki rockowej i kronikę popkultury XX wieku”. Ale najwięksi fani The Beatles, którzy o zespole wiedzą już wszystko, z pewnością sięgną po nią by z sentymentem przywołać w pamięci najważniejsze chwile z przeszłości, w których towarzyszyły im największe hity chłopców z Liverpoolu.

Tekst „at”

 

Facebook Comments
Napisano w Recenzje