Najgorsze dopiero nadejdzie.

Najgorsze dopiero nadejdzie

Rozmowa z Robertem Małeckim.

Ość: Dla mnie Toruń to Kopernik, pierniki i żużel. Znajdziemy coś z tego w Twojej nowej książce?

Robert Małecki:
Oczywiście. Wszystko z wymienionych przez Ciebie rzeczy jest, ale o proporcjach pozwól, że zmilczę. I o nastawieniu do nich głównego bohatera, również. Niech czytelnicy sami odkryją te karty. Ale wróćmy do Twojego pytania. Prawda jest taka, że Kopernik i piernik na stałe weszły do promocji miasta i w Toruniu nikt nie zmierza z tym walczyć, bo i nie ma po co. To znakomite magnesy promocyjne. Żużel pewnie też, ale dla wąskiej grupy osób. Generalnie chodzi więc o to, by Kopernika i pierniki obudować dobrą, nowoczesną ofertą turystyczną. I oczywiście jest to zadanie nie tylko dla miasta, ale przede wszystkim lokalnego biznesu i branży turystycznej. Przechodząc do naszego ogródka – to może być również zadanie literackie. I tu też, w literaturze gatunkowej właśnie, Toruń miał okazję do dobrej promocji. Miasto jest obecne w serii urban fantasy spod pióra Anety Jadowskiej, a w kryminale zagościło u Piotra Głuchowskiego, w powieści „Umarli tańczą”, nominowanej zresztą do Nagrody Wielkiego Kalibru. A ja – mam nadzieję, że nie zabrzmi to nieskromnie – w książce pt. „Najgorsze dopiero nadejdzie”, dokładam swój kamyczek do tych działań.

Ość: Z pewnością. Można zaplanować trasę po współczesnym Toruniu śladami głównego bohatera?

Robert:

Pisząc powieść nie myślałem o tym, ale coś by tam się pewnie udało  zorganizować. Przeszlibyśmy się od Stawu Komtura, przez Browarną, z piękna elewacją Baja Pomorskiego (w kształcie szafy), toruńskiego teatru lalek, i poszlibyśmy dalej do Rynku Nowomiejskiego, gdzie siedzibę miała powieściowa redakcja „Gazety Miejskiej”, a stamtąd Królowej Jadwigi do Szerokiej i do Rynku Staromiejskiego, gdzie zapewne zjedlibyśmy naleśniki w „Manekinie”, jak to zrobił Bener z Weroniką Holtz. Bo każdy spacer warto zakończyć dobrą strawą. A potem musielibyśmy się udać do podtoruńskiego Przysieka, bo tak to sobie wymyśliłem, że główne skrzypce w trylogii będzie grał Toruń, ale nie zabraknie też okolicznych gmin. Jest więc miasto i tereny podmiejskie. robert-malecki-wspieraj

Ość: Już wiem, gdzie pójdę na naleśniki w Toruniu. Powiedz mi znajdziemy w Twojej książce bohatera, który lubi wypić?

Robert:

Mam nadzieję, że wybierzesz się tam ze mną. Zapraszam Ościu! A jeśli chodzi o bohaterów, którzy lubią wypić to sprawa wygląda następująco. Bener żłopie piwo. I gorsze jest to, że po wypiciu nie widzi przeszkód, by prowadzić samochód. Inni bohaterowie także coś tam popijają, ale nie wprowadziłem do tej pory żadnych alkoholików albo postaci, które przynajmniej miałby jakiś tam problem z alkoholem. W przypadku głównego bohatera, a więc Marka Benera, na razie nawet nie planuję wrzucać go w nałóg, bo to – w przypadku początku serii – po prostu droga donikąd. A czy to oznacza, że kiedyś zostanie alkoholikiem? Szczerze wątpię, zrobiłby mi duży zawód.

Ość: Chciałem też zapytać o Rewers wydany w Czwartej Stronie. Znakomite nazwiska, dostałeś się od razu do Ekstraklasy. Miło?

Robert:
Miło, ale mam pełną świadomość tego, że do ekstraklasy długa droga. Po prostu tak się złożyło, że w czasie, gdy przedstawiłem w wydawnictwie swoją powieść, Czwarta Strona realizowała wydanie zbioru opowiadań. Zaprosiła znakomitych pisarzy do napisania tekstów kryminalnych mocno osadzonych w konkretnych miastach. Ponieważ spodobało im się „Najgorsze dopiero nadejdzie” i byli zdecydowani wydać książkę, to złożyli mi drugą propozycję. Od początku miała to być taka kryminalna mapa Polski i uznano, że Toruń dobrze tę mapę dopełni. Żal było nie skorzystać z takiej propozycji i nie podjąć wyzwania, więc zgodziłem się od razu. Ale gdy dowiedziałem się o jakich nazwiskach mowa, o tym kto bierze udział w „Rewersie”, to nogi się pode mną ugięły.

Ość: Czy uważasz, że w Polsce jest już nowa fala polskiego kryminału ?

Robert:
Nie jestem specem od rynku i chyba nigdy nie będę, bo w Polsce w minionym roku ukazało się około 170 polskich kryminałów. Jest to potop dotąd niespotykany, nie sposób przeczytać wszystkiego. Ale dobrze, niech tak będzie, bo to tylko pokazuje, że jest popyt. A skoro tak, to jest szansa na to, by na rynku pojawiali się nowi autorzy. I tu zauważam jedynie nowe zjawiska, które nie tyle budują nową falę, co stanowią swego rodzaju fenomen wydawniczy, z którym do tej pory nie mieliśmy na rynku do czynienia, czyli np. wydawanie kilku książek rocznie przez autora. Prym wiedzie  w tym zdecydowanie Remigiusz Mróz i co więcej, każda z jego książek staje się bestsellerem.  A co do nowej fali, to tak jak wspomniałem powinni się wypowiedzieć fachowcy, ja jeszcze jej nie widzę, ale mogę się mylić. robert-malecki-najgorsze-wspieraj-cover

Ość: Wspominany przez Ciebie Mariusz Czubaj, którego jestem wielkim fanem napisał książkę w duecie z Krajewskim. Chciałbyś z kimś spróbować napisać w duecie? Kto to by był?

Robert: Znakomite pytanie! Pewnie, że bym chciał! To zupełnie inna praca niż samodzielne stukanie w klawiaturę, dająca nowe możliwości, poszerzająca pole widzenia. Ale tu będzie pełne zaskoczenie. Na początku nowego roku pojawi się kryminał Marka Pijanowskiego z Torunia i przyznam szczerze, że byłoby dla nas – jak sądzę – ciekawym wyzwaniem popełnić kryminał wspólnie. I być może kiedyś do tego dojdzie. A z uznanych polskich autorów to oczywiście marzeniem byłoby napisanie kryminału z moim i Twoim guru, czyli Mariuszem Czubajem.

Ość:Gdzie najbliższe spotkania autorskie? Kiedy widzimy się w Częstochowie?

Robert:
Najbliższe spotkanie odbędzie się w środę 19 października w Warszawie w Księgarni Autorskiej Złote Tarasy o godz. 17.30. Kolejne, w ramach Targów w Krakowie, w sobotę 29 października od godz. 13.00 na stoisku Czwartej Strony. A następne znowu w Toruniu, w czwartek 10 listopada od godz. 16.30 w toruńskiej księgarni Bookinista przy ul. Konstytucji 3-go Maja 10. Potem wspólnie z innymi toruńskimi pisarkami i pisarzami będę prezentował się w ramach Toruńskiego Festiwalu Książki. Do Częstochowy chętnie bym przyjechał, tylko jeszcze nikt mnie nie zaprosił! (śmiech).

Fot. Łukasz Piecyk (arch. Autora)

Facebook Comments
Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *