Miłość w listy ubrana

Miłość w listy ubrana

Wszystko jak chcesz. O miłości Jarosława Iwaszkiewicza i Jerzego Błeszyńskiego

Wstęp i opracowanie Anna Król

Wilk & Król Oficyna Wydawnicza

Wydawać by się mogło, że nie ma nic prostszego od wydania zbioru listów jakiegoś pisarza. A jeśli jest szerzej rozpoznawalny, listy zaś są miłosne, to sukces gwarantowany. Jednak sytuacja znacznie się komplikuje, gdy ów pisarz to dla wielu autor kultowy, a listy dotyczą miłości homoseksualnej. Mało tego pisarz wielki i wybitny przedstawia się w nich jako ten żebrzący o uczucie, dość naiwny, dający się emocjonalnie i finansowo wykorzystywać kochankowi, niezwykle podatny na manipulację. Taki właśnie obraz relacji między Jarosławem Iwaszkiewiczem a Janem Błeszyńskim wyłania się z listów Iwaszkiewicza zebranych w książce Anny Król Wszystko jak chcesz. O miłości Jarosława Iwaszkiewicza i Jerzego Błeszyńskiego.

Gdyby trzeba było w trzech słowach scharakteryzować uczucie Iwaszkiewicza do Błeszyńskiego, niewątpliwie byłyby to: emocje, oczekiwanie i tolerancja. W pełnych emocji listach pisarza po sześćdziesiątce do młodego kochanka wielka namiętność miesza się z ojcowską czułością, piekielną zazdrością, dojmującą samotnością ale i chwilami radości miłosnych uniesień. Odkąd pisarz uległ urokowi Błeszyńskiego, jego życie sprowadza się do ciągłego oczekiwania na list, telefon, spotkanie, jakikolwiek ciepły gest, moment bliskości. Obiekt jego uczuć daleki jest jednak od postaci romantycznego kochanka. Skłonny do nałogów, niewierny, potrafi przyjąć pozę wrażliwego i słabego, by za chwilę bez skrupułów odrzucić, zlekceważyć, przestać dawać znaki życia i tym właśnie wzmagać uczucie partnera. Błeszyński dostarcza Iwaszkiewiczowi powodów do frustracji ale i pewnego rodzaju adrenalinę, pozwalającą w jesieni życia przeżywać z wielką intensywnością całą gamę uczuć. Tę wyjątkową w wielu aspektach relację otoczenie przyjmuje z niebywałą tolerancją. Prym wiedzie w tym żona Iwaszkiewicza, która traktuje Błeszyńskiego niemal z matczyną miłością.

Jest oczywiste, że listy Iwaszkiewicza to literatura wysokiej próby, łącząca prozę z elementami poezji i posiadająca swoistą dramaturgię. Ale to nie jedyna zaleta książki opracowanej przez Annę Król. Na uznanie zasługuje już sam fakt, że autorka odważyła się pokazać szerokiej publiczności oblicze Iwaszkiewicza, jakie nie było dobrze znane z innych źródeł, sięgnęła do jego najbardziej intymnej twórczości. Docenić trzeba także wstęp, jakim zostały opatrzone listy. Do zawartej w nim, trafnej diagnozy sytuacji życiowej oraz kondycji psychicznej Iwaszkiewicza – uznanego pisarza, któremu zdarzyła się późna i kontrowersyjna miłość – warto wrócić także po lekturze korespondencji pisarza. Bo ponowne czytanie owego wstępu porządkuje nagromadzone w listach fakty, doznania i emocje. I jeszcze jedno. Czytając miłosne listy Iwaszkiewicza absolutnie, pod żadnym pozorem, nie wolno pominąć przypisów. Dlaczego? Bo dopełniają i objaśniają tę epistolarną literaturę, pozwalając precyzyjnie umieścić przywoływane w listach postacie i zdarzenia w bardzo ważnym i ciekawym, szerszym kontekście społecznym, ale i artystycznym czy historycznym.

at

Facebook Comments
Napisano w Recenzje

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*