Zdechlak, oferma, maminsynek

Gnój

Wojciech Kuczok

Wydawnictwo W.A.B

Dostając „Gnoja” do ręki usłyszałam tylko jedno zdanie – „To jest dobra książka”. Cóż, po takiej rekomendacji można spodziewać się wiele, można spodziewać się fajerwerków i zachwytów od pierwszego do ostatniego wydrukowanego słowa. Jeszcze przed rozpoczęciem lektury, ta pozycja, obowiązkowa na półkach wszystkich fanów współczesnej prozy,nastawiła mnie na coś specjalnego.

Pierwsza strona -„(…) szybko jednak wydało się, że nie tak łatwo będzie córkę wydać, że jeszcze trochę trzeba będzie na nią powydawać, bo raczej była do różańca niż do tańca(…)”. Od początku Kuczok zachwyca językiem, doborem i grą słów, która całej książce nadaje ironicznego charakteru, tak mocno kontrastującego z prezentowanym, NIEsztampowym modelem rodziny 2+1. Rodzina, wojna, wiara zamknięte w granicach niemieckiej części Śląska, a pośrodku tego wszystkiego dziecko, któremu jako wzorzec dano rodziców zniewolonych w nieszczęśliwym małżeństwie, ciotkę dewotkę i wuja – starego kawalera co noc wspominającego krągłości kobiety z przeszłości. O co w ogóle tu chodzi? Syn starego K. przedstawia siebie i otaczających go ludzi z pozycji chłopca wychowywanego na podwalinach przemocy przez ojca, od którego pragnął rodzicielskiej miłości oraz matkę, znajdującą się na drugim planie w swoim małżeństwie, domu a nawet we własnym życiu. Chłopca, któremu wpajano własną nieudolność, nieprzystosowanie, tchórzostwo. Chłopca, który będąc już dorosłym, nadal czuł się tym samym małym synem starego K. i widział cień swojego dzieciństwa przykrywający cały blask życia.

Obok przytłaczającej ciemnej strony tej opowieści, nie można nie dać się zauroczyć prześmiewczemu spojrzeniu na dziwactwa tej rodziny, tego domu, tego miejsca. Gorzki uśmiech to coś, co nie schodziło mi z ust podczas czytania. Humor budowany na ironii i języku, który choć prosty, zrozumiały i całkowicie dostosowany do poziomu i wykształcenia bohaterów, zaskakuje dopracowaniem każdego szczegółu i wieloznaczeniowością rozszerzającą możliwości interpretacji nie tylko zwykłych rozmów między postaciami, ale i odautorskich komentarzy. W odpowiedzi na usłyszane „To dobra książka”, mogę odpowiedzieć szczerze i pewnie „Nie zawiodłam się!” I odłożyć „Gnoja” na półkę z pełnym przekonaniem, że jeszcze nie raz po niego sięgnę.

Facebook Comments
Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *