Kryminalne Święta Wojciecha Chmielarza

Przed świętami udało mi się zapytać o kilka szczegółów, jak wyglądają święta u Wojtka Chmielarza;

Robert Ość: W Twoim domu choinka żywa czy sztuczna?

Wojciech Chmielarz: A to różnie bywa. W tym roku raczej sztuczna, w zeszłym była prawdziwa. Szczerze mówiąc, nie wiem, która lepsza. Zresztą, ja tak mam, że ten cały świąteczny sztafaż, który jest co roku roztrząsany, ten dylemat: sztuczna czy prawdziwa, barszczy czy grzybowa, jest dla mnie nieistotny. Ważni są ludzie, z którymi jesteśmy.

R. Jako prezenty tylko książki dla rodziny?

fot. Arch. UM Częstochowy

W. Ha! Głównie książki. Plus jakieś dodatki, dostosowane do obdarowanego.  Ale książki. Nie wiem, czy komuś udało się wymyślić lepszy prezent.

R. Jaką książkę ty chciałbyś dostać pod choinkę?

W. Narkonomia Toma Wainwrighta, Dom Rothschildów Nialla Fergussona, Piękno to bolesna rana Eka Kurniawan, Żeby nie było śladów. Sprawa Grzegorza Przemyka Cezarego Łazarewicza, Miasto Dżinów Williama Dalrymple, The Middle Passage VS Naipaula, Willa Misteriów Davida Hewsona, Krew i burza Hampton Sides, Istota Zła Luca D’Andrea, Syn Philipa Meyer i można by tak długo.

R. Wiem, że jesteś też graczem, jakiś świąteczny tytuł na który poświęcisz kilka godzin w święta?

W. Mam ciągle do skończenia Wiedźmina 3. Do tego chciałbym w końcu przejść The Last of Us. Podsumowując – staram się skończyć starsze tytuły, które zalegają mi na półkach. Chociaż łakomie spoglądam w stronę nowego Battlefielda. Ale na to trzeba mieć sporo czasu.

R. Masz ulubioną postać z Opowieści Wigilijnej?

W. Niestety nie. Jakoś nigdy mnie nie ciągnęło do Dickensa. Chociaż może to źle i powinienem to nadrobić.

R. Czy czekasz na jakieś danie które pojawi się na wigilijnym stole?

W. Szczerze mówiąc, nie jestem fanem wigilijnych potraw. W zasadzie czekam więc na koniec kolacji, bo wtedy wreszcie mogę iść do lodówki i zrobić sobie kanapkę z żółtym serem.

R. Jakieś postanowienia noworoczne?

W. Nie robić postanowień noworocznych. Serio. Postanowienia noworoczne to zła rzecz i jest to nawet udowodnione naukowo. Ludzie składają je w przypływie dobrego humoru i z bąbelkami szumiącymi w głowie. W rezultacie są mocno nierealistyczne i bardzo trudne do spełnienia. Efekt – znaczący spadek samopoczucia w okolicy lutego (który i tak jest trudnym miesiącu), kiedy zdajemy sobie sprawę, że po raz kolejny nie daliśmy radę. Dlatego apelują – jeśli chcecie podjąć jakieś postanowienie noworoczne, to najlepszym na to terminem jest maj, czerwiec, może wrzesień 😉

Dziękuje za rozmowę.

Jako fan książek Wojtka zachęcam do przeczytania najnowszej powieści Osiedle Marzeń

Facebook Comments
Napisano w Wywiad